Zdrowy Białystok

Czwartek, 02 12 05:44

Ostatnia modyfikacja:czwartek, 2 12 2021

Burzę stare, buduję nowe

wywiad2110 1O tym, że organizm człowieka ma zdolność do regeneracji i biologicznego odmładzania oraz o potędze manualnych terapii twarzy mówi Anna Chuczun, dyplomowana masażystka, manualna terapeutka twarzy z gabinetu Masaż Modelowanie Odnowa w Białymstoku.
Marzena Bęcłowicz: Stali Czytelnicy naszej gazety z pewnością zauważyli, że Pani oferta pojawia się u nas od około roku. Oferuje Pani manualną terapię twarzy. Jak zaczęła się Pani zawodowa droga?
Anna Chuczun: Była wyboista. Nie każdy młody człowiek, wybierając kierunek kształcenia, od razu wie co chce robić w życiu. Ja z wykształcenia jestem ekonomistką, jednak zawsze - gdzieś tam w głębi serca - czułam potrzebę niesienia pomocy innym i pracy z ludźmi. Gdybym mogła cofnąć czas, to być może zostałabym pielęgniarką, gdyż myślę, że dobrze odnajdowałabym się w tym zawodzie. Kiedy byłam już bardziej świadoma swoich zawodowych aspiracji zdecydowałam się na kształcenie w dwuletniej szkole wyższej na kierunku Technik masażysta. Ukończyłam ją zdobywając dyplom masażysty i jednocześnie pewność tego, czym chcę zająć się w życiu. Pracę, jako masażystka pokochałam od razu, dlatego też zaczęłam pogłębiać zdobytą wiedzę kształcąc się dodatkowo na różnego rodzaju kursach i szkoleniach, i zdobywając kolejne stopnie w tym zawodzie. Pracowałam wtedy głównie w hotelowych salonach Spa i dawało mi to bardzo wiele satysfakcji. Jednocześnie w tych miejscach poznałam czym jest ciężka praca i jak to jest pracować z przyjemnością, a jak na skraju wyczerpania.
Jednak te trudne doświadczenia zahartowały mnie na tyle, że wiedziałam, że chcę nadal to robić, lecz nie na skraju wyczerpania. Postanowiłam, że otworzę własny gabinet, w którym będę mogła sama regulować swój czas pracy tak, by moi klienci mieli jak najwięcej satysfakcji z masażu.
I wtedy, na mojej drodze „pojawiły się” manualne terapie twarzy, o których dowiedziałam się zupełnie przypadkowo. Zaczęłam więc zgłębiać ten temat coraz bardziej i postanowiłam, że to właśnie tym zajmę się już na całego w swoim własnym gabinecie.
wywiad2110 2MB: W takim razie wyjaśnijmy czym są manualne terapie twarzy, czyli facemodeling.
ACh: Terapia manualna twarzy jest alternatywą dla inwazyjnych zabiegów medycyny estetycznej. Tak najprościej i najbardziej obrazowo mówiąc, jest to postawienie nowej, solidnej ściany od podstaw, a nie jak w przypadku medycyny estetycznej przyklejenie tapety na walącą się ścianę, kiedy rusztowanie wewnątrz tak naprawdę upada.
Facemodeling jest bardzo skutecznym sposobem odmładzania i modelowania twarzy – taką rehabilitacją twarzy. Chcąc w naturalny sposób - bez inwazyjnych zabiegów medycyny estetycznej - przywrócić młodość i świeżość swojego wyglądu, dobrą kondycję mięśni i skóry twarzy oraz nie dać się zmianom fizjologicznym zachodzącym z wiekiem, zdecydujmy się właśnie na facemodeling. Podczas głębokich, a zarazem przyjemnych, masaży pobudzane są mięśnie, odbudowywane włókna kolagenowe, a także następuje regeneracja tkanki łącznej i naczyń włosowatych. Na tę terapię składa się szereg technik. To m.in.: mioplastyka, osteoplastyka, kapilaroterapia, kinesiotaping estetyczny, czy masaż intraplastyczny. Wszystkie te techniki były już opisywane z Zdrowym Białymstoku więc zainteresowanych szczegółami odsyłam do ich lektury (www.zdrowybialystok.pl).
Wykonuję też Facelift Marie Margo. Jest to również manualna terapia odmładzająca, taki głęboki mięśniowo-powięziowy masaż twarzy, szyi i dekoltu. Technika ta pozwala na uzyskanie mocnego efektu liftingującego oraz modelującego. Specjalistyczne ruchy, jakie wykonywane są na suchej skórze oraz z użyciem kremu, pozwalają na plastyczne opracowanie głębokich warstw tkanek miękkich. Efektem jest mocno pobudzona, odżywiona i dotleniona skóra, spłycone zmarszczki, podniesiona brew oraz rozluźniony i młody wygląd twarzy.
Doskonałą metodą odmładzania jest także Akupunktura Kosmetologiczna - kolejny zabieg z mojej oferty. Poprzez nakłuwanie biologicznie aktywnych punktów na twarzy przywraca się zdrowie i piękno skóry. Ta naturalna metoda pozwala na zmniejszenie lub pozbycie się zmarszczek mimicznych, podniesienie policzków, podniesienie warg i poprawę ich kolorytu, wydłużenie szyi i usunięcie zmarszczek, podciągnięcie brwi i co za tym idzie powiększenie oczu, przywrócenie gładkości i naturalnego koloru skóry.
wywiad2110 3MB: Czy zmiany chorobowe da się wyczuć na twarzy? Czy dotykając poszczególnych partii twarzy wie Pani, że coś jest nie tak?
ACh: Twarz jest jak książka. Widoczne są na niej wszystkie emocje - zapisy z całego życia. Wszystko co dzieje się w środku nas, odbija się tym, jak wyglądamy na zewnątrz i jak postrzegają nas inni. Za kondycję, zewnętrzny wygląd i młodość skóry odpowiadają tkanki położone bezpośrednio pod nią. Widzę w jakiej pozycji dana osoba siedzi, jak trzyma głowę, w oczach często można dostrzec ból i zmęczenie. Wtedy często pierwsze zabiegi bywają bolesne, jednak kiedy poszczególne tkanki uwalnia się od bólu od razu widzę „zrzucany” z twarzy ciężar.
Jedną z odmian facemodelingu, którą praktykuję, jest też terapia czaszkowo-krzyżowa, która usprawnia przepływ płynu mózgowo-rdzeniowego, wyrównuje oddech, pomaga pozbyć się stresu oraz napięć mięśniowych na twarzy. Z kolei relaksacje stawu skroniowo-żuchwowego i czepca niwelują napięcia w obrębie szyi i głowy, bóle migrenowe czy bruksizm.
Manualną terapię twarzy z dużym powodzeniem stosuje się też przy porażeniu nerwu twarzowego, np. po przewianiu, udarze czy półpaścu. Zabiegi te przynoszą znakomite efekty.
MB: Wróćmy jeszcze na chwilę do czasu, kiedy otwierała Pani swój gabinet. Była to pierwsza fala pandemii. Nie dość, że to co Pani oferowała, czyli facemodeling, było na Podlasiu absolutną nowością, to czas także nie stał po Pani stronie.
ACh: Łatwo nie było. Otwarcie mojego gabinetu zbiegło się w czasie z pierwszą falą pandemii. Musiałam więc odłożyć plany na bok. Był to dla mnie bardzo trudny czas, który przetrwałam tylko dzięki wsparciu najbliższych i życzliwych mi osób, powtarzających mi do znudzenia, że będzie dobrze, że nie mogę poddawać się, kiedy zrobiłam już tak dużo. By nie siedzieć bezczynnie zaczęłam inwestować w swój rozwój i aktywnie uczestniczyć w szkoleniach. Ukończyłam m.in. Akademię Manualnych Terapii Twarzy Facemodeling Academy w Sopocie, Studio Terapii Manualnych Facelift Marie Margo w Warszawie, Wotan Centrum akupunktury i terapii manualnej w Warszawie oraz kurs Neuromięśniowego modelowania twarzy w kosmetologii w Bydgoszczy. Każde ze szkoleń kończyło się egzaminem praktycznym i teoretycznym. Dzięki temu mój gabinet ma certyfikat Facemodeling Program.
2 czerwca 2020 r. odbyło się oficjalne otwarcie mojego gabinetu. Jednak na pierwszych klientów przyszło mi trochę poczekać. Znów musiałam uzbroić się w cierpliwość. To co oferowałam było u nas w Białymstoku absolutną nowością, tak naprawdę nie wiedziałam więc, czy będą chętni na tego typu zabiegi.
wywiad2110 4MB: Jak, z perspektywy czasu, ocenia Pani ten pierwszy rok pracy?
ACh: Na początku przychodzili znajomi, koleżanki, osoby z polecenia. Pierwsi klienci, tacy zupełnie mi nieznani, zaczęli pojawiać się dopiero po ok. 3-4 msc. Miałam jednak sporo telefonów z pytaniami o to, czym jest ów facemodeling. Pamiętam, że tłumaczyłam wszystkim długo i dokładnie na czym polega zabieg i jakie daje efekty. Teraz już nie narzekam na brak zajęć – mam nawet stałych klientów, którzy przyjeżdżają specjalnie do mnie, np. z Warszawy, a nawet z zagranicy. Uwielbiam swoją pracę. Staram się nie wykonywać dużo terapii manualnych w ciągu jednego dnia, gdyż nie chcę być zmęczona. Moje dobre samopoczucie jest ważne, bym mogła zabieg wykonać dobrze.
Poza tym nadal się szkolę. A po każdym szkoleniu potrzeba czasu, by móc nowo poznane techniki masażu wprowadzić w praktykę. Ćwiczę je więc najpierw na najbliższych, koleżankach, znajomych, a dopiero potem na klientach. Technik i chwytów jest w facemodelingu tak dużo, że nie sposób od razu wszystko zapamiętać.
MB: Zatem Pani bliscy są wymasowani. Tylko pozazdrościć. A znajduje Pani czas na swoje przyjemności?
ACh: W wolnych chwilach bardzo lubię gotować i przyznam, że wychodzi mi to naprawdę dobrze. Wyszukuję przepisy i modyfikuję je według własnych upodobań. Kiedy zjem gdzieś coś smacznego, staram się potem odtworzyć ten smak we własnej kuchni i zazwyczaj mi się to udaje. Lubię też nietypowo łączyć smaki wykorzystując do tego różne przyprawy.
Od pewnego czasu piekę też własny chleb. Moją specjalnością są natomiast różnego rodzaju ciasta drożdżowe. Kiedyś piekła je moja babcia, a teraz ja z sentymentem do niej staram się odtworzyć te cudowne smaki mojego dzieciństwa.
MB: Dziękuję za rozmowę.

Fot. Archiwum rozmówcy

Szybki kontakt

  • Adres: ul. Bema 11, lok. 80, II piętro
    15-369 Białystok
  • Tel: 85 745 42 72
Jesteś tutaj: Strona główna Wywiady Burzę stare, buduję nowe